Wilno Trip relacja

Relacja z Wilno trip! Raperzy, zaginione wyspy i Metallica za free!

Wilno Trip - relacja z podróży Enjoy! Sesja zaliczona? Oceny wystawione? Czas na kolejną podróż!

O wyjeździe do Wilna (Vilnius, Lithuania)​ myśleliśmy bardzo długo, a Festiwal Hip Hop Raport Projekt Ełk​ był idealną okazją by wyruszyć w tym kierunku. Planując wyjazd o 9, wystartowaliśmy o godzinie 16 – standard. W świetnych nastrojach opuściliśmy Warszawę i rozpoczęliśmy świętowanie kolejnej wyprawy. Ów świętowanie nie trwało jednak zbyt długo...  

Why always me?

Po 30 minutach drogi usłyszeliśmy trzask, a następnie powtarzające się stukanie. Hmmm.. stukanie to mało powiedziane – waliło jak cholera! Zdziwienia na naszych twarzach nie da się opisać słowami. W ogórku nastała grobowa cisza i nikt przez dłuższą chwilę nie odważył się jej przerwać. Ktoś rozluźnił atmosferę mówiąc, że na pewno coś wypadło i się za nami ciągnie - w sumie to nie byłoby nic nadzwyczajnego. Po zatrzymaniu się na poboczu sprawdziliśmy czy mamy wszystkie koła. Wyobraźcie sobie nasze miny gdy zdaliśmy sobie sprawę, że jednego prawie się pozbyliśmy! Pamiętajcie kochani: JEŻELI KOŁA DOKRĘCA WAM MECHANIK, SPRAWDŹCIE CZY ZROBIŁ TO PORZĄDNIE. Jeżeli nie, można oskarżać go o próbę morderstwa. Koła są ważnym elementem i jak któreś odpadnie podczas jazdy to szczerze współczujemy :) My byliśmy blisko :) Po szybkiej naprawie na pobliskiej stacji wyruszyliśmy w dalszą drogę. Szczęśliwi z faktu że wyjazd nie zakończył się na 30 kilometrze, do Ełku dotarliśmy około godziny 21.  

Jechali, jechali i dojechali na... WYSPĘ! ^^

Miejscówka w jakiej dane nam było zamieszkać przebiła wszystkie dotychczasowe Cucumberowe noclegi. Nasza wesoła ekipa miała do swojej dyspozycji własną wyspę! To nie żart, ani też skutek uboczny jedzenia kanapek (If you know what I mean). Samotna i piękna wyspa na środku jeziora wyglądała niczym z wakacyjnej pocztówki. Na brzegu stała łódka, którą "bezproblemowo" mogliśmy się na nią dostać. Jeziorko, mały domek, drewniane ławki i piękny zachód słońca – czego chcieć więcej? Nam wystarczało to w zupełności. Na miejscu rozpaliliśmy ognisko i przy dźwiękach ukulele wspominaliśmy wszystkie nasze przygody. Tak zakończył się pierwszy dzień Wilno Tripu, a był on tylko przedsmakiem kolejnych...  Ełk Każdy się już zadomowił, więc nadszedł czas pokazać miastu, że przyjechaliśmy. Zapakowaliśmy się na łódki i ruszyliśmy na podbój mazurskich zakątków! Oczywiście potem przepakowaliśmy sie do kochanego ogorka Piękno spokojnych Ełckich ulic podkreślały już czerwone promienie słońca. Chociaż w poszukiwaniu centrum miasta lekko zablądziliśmy to i tak nie mozna bylo narzekac na brak miejsc, ktore przykuwały naszą uwage. Chodnikami chodziło, ku naszemu zdziwieniu, duzo młodzieży i jedyne co mozna bylo uslyszec, były ich rozmowy i lekki szum wiatru wędrującego uliczkami. Przy takim spokoju nikt nie śmiał nie zauważyć naszej ekipy podróżującej miedzy budynkami. Z ogórka zawsze wydobywała się głośna muzyka, która jest nieodłącznym elementem każdej podroży. Czesto przez szyberdach wystawało kilka ciekawych i roześmianych głow członków ekipy, aby pomachać przechodniom i z niektorymi porozmawiać podczas postoju na czerwonych światłach. Pozytywna energia wypełniała całe miasto wiec po znalezieniu odpowiedniego miejca zaparkowaliśmy i z chęcią zaczeliśmy spacer wzdłuż ulic Ełku. Niewiele czasu nam zajęło znalezienie miejsca zapierającego dech w piersiach. Był nim deptak ciągnący sie wzdłóż jeziora Ełckiego. Klimat tego miejsca udzielił się ekipie i jednogłośnie stwierdziliśmy, że dopoki słońce całkowicie nie zajdzie posiedzimy nad brzegiem i bedziemy czerpać z tego momentu jak najwiecej przyjemności. Tak też zrobiliśmy, a gdy na niebie widac było już tylko czerwoną poświatę zostawioną przez słońce, poszliśmy zjeść kolacje. Rodzieliliśmy się na kilka grup i kazda z nich poszła szukać czegoś dla siebie. Po zjedzeniu, spotkalismy sie pod ogórkiem w jeszcze lepszym humorze, czego zasługą było naprawde dobre jedzenie. Czas było wracać do domku.  

Wilno

Nie można zapomnieć o jednym z głównych celów naszej podróży.Do Wilna wyruszyliśmy "z rana" piątego dnia wyprawy. Z przyjemnością zapakowaliśmy się do ogóra, każdy z ekwipunkiem zawierającym tylko jedną parę majtek i skarpetek na zmianę (chociaż mam wątpliwości co do tego ze każdy). Po drodze niedaleko granicy zawitaliśmy do (nazwa tego miejsca), aby odwiedzić rodzinę jednego z członków ekipy i chwilę odpocząć. Powrót do samochodu okazał się trudniejszy niż byśmy się spodziewali. Na nasze nieszczęście ogórek przypadł do gustu również tamtejszym szerszeniom. Bitwa była zacięta i krwawa, bo żadna ze stron nie zamierzała odpuścić. Na szczęście męska część ekipy wykazała się wprawą w boju (mieli przewagę liczebną xP) i udało nam się odbić ogóra. Z obawy, że wrogowie wrócą z posiłkami, ruszyliśmy w stronę granicy. Strefa Schengen jak zwykle zaskakuje, bo gdyby nie duże skupisko kantorów, nawet byśmy nie zauważyli, że jesteśmy już u naszych sąsiadów. Po drodze do Wilna odwiedziliśmy jeszcze jedno litewskie miasto - Troki. Skuszeni dobrymi opiniami i zachwytem znajomych, którzy mieli przyjemność już tam być, stwierdziliśmy, że sami musimy tam zawitać. Troki to niezwykle piękne i oryginalne miasto. Charakterystyczne drewniane domki ciągnęły się wzdłuż głównej ulicy, która prowadziła do Zamku na Wyspie. Łudząco podobny do naszego pałacu w Ełku. Niestety nie udało nam się dostać do środka, a uwierzcie próbowaliśmy. Jednak zamek to zamek. Obeszliśmy go za to dokładnie dookoła i porobiliśmy parę ładnych fotek na tle jeziora i pływających po nim łódek. Nie zwlekając dłużej wróciliśmy do samochodu i kontynuowaliśmy nasze tournée. Do hostelu w Wilnie dotarliśmy późnym popołudniem. Meldując się w recepcji, poznaliśmy Australijczyka, który samotnie wędrował po świecie. Od razu znaleźliśmy wspólny temat, w końcu wszyscy kochamy podróże. Następnym celem na jego drodze była Warszawa, więc z chęcią opowiedzieliśmy mu o ciekawych miejscach w naszej stolicy. Po tej miłej rozmowie i zakwaterowaniu się w pokoju, nadszedł czas na podbój Wilna!  

Leave a comment
Comments
  • No comments found